IŚĆ PRZEZ ŻYCIE Z BOGIEM

Z ks. Rafałem Flak, który w 2011 roku pracował jako diakon w parafii Nienaszów rozmawia Jerzy Bożętka

Jerzy Bożętka: Co spowodowało, że ksiądz odwiedza naszą parafię?

Ks. Rafał Flak: - Jeden ze starszych księży bardzo pięknie kiedyś powiedział, że pierwsza parafia to tak jakby pierwsza miłość. I w moim przypadku tak właśnie jest. Podczas praktyki diakońskiej czułem się tutaj bardzo dobrze, Wasza - NASZA parafia ma swój klimat, jest bardzo rodzinnie i to właśnie sprawia, że chce się każdego zobaczyć, porozmawiać.  Jednym słowem  BYĆ !

- Jak ksiądz wspomina pobyt w naszej parafii na praktyce diakońskiej i co najbardziej spodobało się księdzu w Nienaszowie?

- Pobyt w parafii mijał bardzo szybko. Ten czas spędzony z Wami wspominam jako najpiękniejszy w przygotowaniu do posługi kapłańskiej. Najbardziej spodobała mi się tutaj pobożność parafian w kościele. Da się już na pierwszy rzut oka zauważyć, że każda Eucharystia, która jest przeżywana, każde nabożeństwo ma tutaj swój klimat - w tej wymodlonej świątyni. W tym kościele czuć, że wielu ludzi wcześniej klęczało i przedstawiało Bogu swoje prośby. Praktyka diakońska to czas pierwszej posługi i pierwszego spotkania z ludźmi, których ma się pod swoją duchową opieką. Dzieci, które są w tej parafii, które tak licznie uczestniczyły we wszelkich uroczystościach, spotkaniach duszpasterskich czy też w różnych formach modlitwy, śpiewu w czasie Eucharystii - to one dawały taki klimat radości i życia w tej parafii. To, że czułem się tutaj jak w domu sprawiło, że parafia była dla mnie taką jedną wielką rodziną.

- Czy pamięta ksiądz jakieś szczególne zdarzenie z praktyki diakońskiej, które może wypłynęło na życie księdza?

- Tutaj po raz pierwszy starałem się ?wchodzić? w duszpasterstwo ? ?próbować go?. Podczas tych kilku tygodni było wiele zdarzeń. Jedne były poważne, a inne bardzo śmieszne (o jednym nie chcę trochę wspominać. Mogę tylko zaznaczyć, że jeśliby ktoś się kiedyś pytał o to: czy są głupie pytania i mówił, że ich nie ma - to mogę potwierdzić, że są. Jedno zadałem w czasie praktyki księdzu proboszczowi i nie wiedział jak na nie odpowiedzieć ale przyznaję, że mieliśmy z tego ubaw). A z takich poważnych spraw to cały czas chciałbym tutaj zaznaczyć te kwestie wspólnotowości w parafii. Gdy tylko tutaj przybyłem to pierwsza rzecz jaka się wydarzyła to pewna osoba (P.K) odwiedziła nas na plebanii przynosząc pączki na tłusty czwartek. To było trochę zabawne, ale pokazywało troskę o swoich księży. Kolejna rzecz to postawa wielu starszych ludzi, szczególnie podczas modlitwy. Po raz pierwszy również w tej parafii odwiedziłem chorych w ich domach (w swojej parafii, kiedy byłem klerykiem nie miałem takiej możliwości) i tutaj zobaczyłem jak wielka jest potrzeba służenia właśnie tym, którzy codziennie dźwigają wraz z Jezusem krzyż swojego cierpienia. Dostrzegłem w nich radość kiedy przyjmowali Chrystusa, Tego który jest najważniejszy! To było bardzo wzruszające pokazując mi jakim skarbem są ludzie chorzy, którzy swoje modlitwy i cierpienia ofiarują za całą parafię, za każdego i, że posługa chorych jest jedną z tych najważniejszych w kapłaństwie.

- Jak układała się współpraca księdza z naszym proboszczem i dziekanem podczas praktyki diakońskiej?

- Ksiądz Dziekan to kapłan, od którego kapłaństwa powinien uczyć się każdy młody i nie tylko młody ksiądz. W szczególny sposób zapadła mi w pamięci relacja jaką między sobą tworzą Ksiądz Dziekani i Ksiądz Proboszcz, relacja pełna miłości i szacunku. To też pokazało mi pewne znaki na przyszłość, na przyszłe kapłaństwo. Do parafii Nienaszów powinien zawsze trafić  diakon, gdyż jest to miejsce gdzie zobaczy on to, co powinien ksiądz robić i jak powinien postępować. I choć na początku praktyki z ust Księdza Dziekana usłyszałem, że trafiłem tu za karę (oczywiście w formie żartu)  to taką karę mógłbym otrzymywać  każdego dnia.

- Jeszcze mam pytanie od dzieci ze szkoły podstawowej w Nienaszowie: czy dzieci w szkole nie sprawiały księdzu zbyt dużo kłopotu?

- Broń Boże! Dzieci w szkole były wielką radością i widać było, że uczone są one od rodziców postawy chrześcijańskiej, szacunku dla księdza. Ja cieszyłem się z ich obecności i myślę, że one się też cieszyły z obecności księdza. Dostrzegałem też, że chciały się uczyć, że najważniejsza nie była tylko zabawa (choć była ważna) ale przede wszystkim zdobywanie wiedzy o Jezusie Chrystusie. Widziałem, jak było to dla nich bardzo ważne i ukierunkowywało ich życie. Każdego dnia zauważałem u nich postawy chrześcijańskie i szacunek do najmłodszych, starsi potrafili z dobrocią odnosić się do dzieci, gdzie w innych szkołach nieraz nie jest to takie proste. Z wielką radością wspominam także nasze spotkania duszpasterskie, przygotowywanie palmy i wspólny wyjazd do Jasła. A także: korzystanie z sali gimnastycznej i cudowne zawody ministranckie o Puchar Księdza Dziekana, który wygrali ministranci z Nienaszowa, jak również wygrany towarzyski mecz z parafią Stary Żmigród oraz wiele innych. Najbardziej miłą postawą z ich strony, było bardzo częste przychodzenie po mnie do szkoły i wspólny powrót, który niejednokrotnie kończył się odmawianiem modlitwy różańcowej.

- Czym obecnie ksiądz się zajmuje i gdzie pracuje?

- Obecnie dekretem Księdza Biskupa, który otrzymałem w sierpniu 2013 roku, zostałem skierowany na studia doktoranckie z homiletyki na Katolickim Uniwersytecie Jana Pawła II w Lublinie. Niestety nie pracuję już z dziećmi i młodzieżą w takim stopniu jak do tej pory. Ten kierunek studiów jednak pozwala mi on się rozwijać i nie zamknął przede mną duszpasterstwa - i to jest NAJPIĘKNIEJSZE, gdyż głoszenie rekolekcji, służba dla parafii Św. Michała Archanioła w Rzeszowie, do której mogę nadal przyjeżdżać daje mi szansę, aby być wśród ludzi.

- Kiedy ksiądz zdecydował się na kapłaństwo i skąd ksiądz wiedział, że ma powołanie do kapłaństwa?

- Moje powołanie do kapłaństwa kreowało się w sumie w ciągu całego życia. Ono w jakiś sposób było odczuwalne, ale muszę się przyznać, że nieraz próbowałem je zagłuszać. Nie byłem pewien tego czy Bóg w jakiś sposób mnie powołuje, ale to jest taki specyficzny moment, którego po ludzku i słowami nie da się opisać. To jest taka chwila, w której człowiek wybiera co będzie w życiu robił. Każdy taki moment przeżywa i wtedy pojawiają się różne obrazy. U mnie pojawiały się obrazy, żeby założyć rodzinę, żeby mieć swój kąt, ale jednak od tego mocniejsze było to, aby służyć ludziom i nieść im Chrystusa, aby być księdzem. Dlatego zdecydowałem się na ten krok, by wstąpić do Seminarium Duchownego w Rzeszowie. Wspominam, że nigdy nie było to takie łatwe i nie miałem pewności. Dopiero te sześć lat seminarium, przygotowania do odczytania powołania był takim czasem, kiedy odkryłem naprawdę w sobie to, że to jest to miejsce. Później człowiek chce też odczytywać te pewne znaki potwierdzające powołanie i odpowiedzieć sobie na pytanie: czy to jest na pewno to co ja wybrałem? I to właśnie tutaj w Nienaszowie, kiedy byłem na praktyce diakońskiej (po takim głównym wyborze) bardzo cieszyłem się kiedy na pożegnanie usłyszałem słowa: że się sprawdziłem. Wewnętrznie bardzo ucieszyłem się wtedy i do kapłaństwa szedłem z podniesioną głową.

- Czy rodzice księdza byli zgodni z tym, aby ksiądz został duchownym?

- Tutaj na szczęście nie miałem problemów. Rodzice od razu to zaakceptowali. Mama po moich święceniach kapłańskich opowiedziała mi o tym, że kiedyś gdy miałem się urodzić pojawiły się wielkie problemy abym mógł przyjść na świat, byłem ostatnim dzieckiem z rodzeństwa. Bardzo jej teraz dziękuję za to, że nie powiedziała mi tego wcześniej bo to pewnie jeszcze bardziej wpłynęło by na moją decyzję pójścia do kapłaństwa. Ciąża mamy ze mną była zagrożona, jej i mi groziła śmierć, musiała wybrać! W tamtym czasie lekarze przeznaczyli już dla niej zastrzyki, abym się nie narodził ? a Ona tego nie zaakceptowała i powierzyła się Bożej Opatrzności. Nikt z lekarzy nie podjął się prowadzenia i pomocy mojej mamie. Kiedy nadszedł czas mojego przyjścia na świat tata podwiózł ją pod szpital. Lekarzom powiedziała, że wraca od koleżanki z imienin i nie ma przy sobie żadnych badań i urodziłem się. Okazało się, że wszystko jest w porządku. Z wdzięczności moja mama zawierzyła mnie Matce Bożej Częstochowskiej i zaraz po moim urodzeniu (ja urodziłem się w czerwcu) w sierpniu poszła na pielgrzymkę. Wiem, że to było wyrazem jej wdzięczności do Boga. Później ja w kapłaństwie zaraz na początku zostałem przewodnikiem grupy św. Kazimierza z dekanatu katedralnego, gdzie prowadziłem ludzi do Częstochowy. Ja w tym dostrzegam Boże znaki! Dzięki modlitwie rodziców, dziadków, bo wierze, że to Oni wymodlili moje kapłaństwo! Mogę służyć Bogu i ludziom.

- Czy może ksiądz udzielić rady tym, którzy jeszcze szukają swojej drogi życiowej i zastanawiają się kim chcieliby zostać w życiu?

- Papież Paweł VI powiedział, że powołanie to pragnienie otrzymane od Ducha Świętego. Powołanie jest tajemnicą wzywającego Boga i jest także - choć w nieco innym sensie - tajemnicą wolności człowieka. Powołanie to spotkanie dwóch wolności: wolności ""Powołującego"" i wolności odpowiadającego. Wolność Boga, który daje powołanie jest pierwsza. Za nią dopiero idzie wolność człowieka. Powołanie może być zawsze przyjęte tylko w wolności. Najczęściej trudno jest nam uzasadnić w sposób logiczny, dlaczego Pan Bóg powołuje do wykonania pewnych zadań w świecie i Kościele tych, którzy z ludzkiego punktu widzenia nie zawsze są najlepszymi kandydatami. Św. Paweł mówi, że Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć (1 Kor 1,27). Nierzadko Bóg powołuje nie to, co wielkie, mądre i doskonałe, ale właśnie to, co niedoskonałe i słabe w ludzkich oczach. Nie da się tak naprawdę podać ostatecznego uzasadnienia dla powołania Bożego. Nasze możliwości "podglądania" planów Boga są bardzo ograniczone.

Ale z drugiej strony również odpowiedź człowieka na powołanie jest - w jakimś sensie - także tajemnicą. Trudno jest nam nieraz zrozumieć, dlaczego odpowiadamy na powołanie; dlaczego przyjmujemy wezwanie, które jest czasem bardzo trudne, a nawet sprzeczne z naszymi planami i marzeniami. W autentycznym powołaniu jednak, choć rezygnuje się z tego, co "moje", nie doświadcza się bynajmniej jakiegoś żalu i rozgoryczenia.

PAMIĘTAJCIE, że są pewne powołania, co do których naprawdę nie można się pomylić. O pewnych decyzjach powołania można powiedzieć tak, jak mówi się w wojsku - "saper myli się tylko raz". W zasadniczych powołaniach życiowych - w powołaniu do stanu kapłańskiego, małżeńskiego czy zakonnego - także "człowiek myli się tylko raz". Za taką pomyłkę płaci się bardzo wysoką cenę. Nieraz tę wysoką cenę płacą inni, np. w pomyłce wyboru współmałżonka(i) wysoką cenę zwykle płacą dzieci.

Kiedy jednak rozeznajemy nasze powołanie w Bogu i z Bogiem, kiedy szukamy najpierw Jego woli, a dopiero później tego, co mamy "konkretnie" robić w życiu, jaki stan wybrać, wówczas pomyłka jest po prostu niemożliwa.

Na koniec chciałbym powiedzieć tylko jedno, że jeśli ktoś szuka fascynującego życia to kapłaństwo takim jest ale jeśli ktoś szuka łatwego życia - to nie jest ta droga. Zewnętrznie może wydawać się, że kapłaństwo jest czymś prostym, że to żaden problem przyjść, odprawić mszę świętą. Ja Ci jednak powiem i wierz, albo nie, że: Kapłaństwo to umieranie każdego dnia dla Chrystusa i drugiego człowieka.

Nie będę starał się doradzać co wybrać, bo to każdy musi wybrać sam, ale jeśli ktoś z Was czytających myśli o kapłaństwie to właśnie Wam dedykuję słowa, które kiedyś otrzymałem:

KIM JEST KSIĄDZ ?

Dla praktykujących jest człowiekiem Bożym;

Dla niewierzących: funkcjonariuszem religijnym.

Dla niektórych jest samotnym egoistą,

Dla innych znów człowiekiem wszystkich i altruistą

Jedni go błogosławią, inni zaś przeklinają;

Wszyscy jednak roszczą sobie prawo, aby go osądzać.

Jeśli rozmawia z bogatymi, jest kapitalistą;

Gdy trzyma z biednymi ? to komunista.

Jeśli ma pogodny wyraz twarzy, jest rozkoszującym się wesołkiem;

Kiedy jest zamyślony, to zmierzały pyszałek.

Jeśli jest ładny: dlaczego się nie ożenił

Jeśli brzydki: Nikt go nie chciał!

Jak zagląda do baru jest pijaczyną;

Kiedy siedzi na plebanii, leniem i nierobem.

Chodząc pod koloratką na krótko, jest światowcem, hulaką;

Nosząc sutannę, konserwatystą.

Jeśli jest gruby: Nie żałuje sobie niczego,

Jeśli zaś chudy: Z pewnością skąpiec i sknera.

Kiedy mówi kazanie ponad dziesięć minut: Nie skończy nigdy;

Gdy powie krótkie: Nie potrafi gadać.

Nosząc długie włosy jest buntownikiem;

Nosząc krótkie, człowiekiem o przestarzałych koncepcjach.

Dając śluby i chrzcząc każdego: lekceważy i sprzedaje sakramenty;

Będąc raczej wymagającym: oddala ludzi od Boga.

Jeśli siedzi w kościele: Nikt go nigdy nie obchodzi;

Kiedy odwiedza parafian: Nie ma go nigdy w kościele.

Jeśli nie organizuje pielgrzymek, wycieczek: Nic się nie dzieje w parafii;

Gdy coś buduje: Wyrzuca w błoto pieniądze.

Mówiąc o kontemplacji Boga jest abstrakcjonistą;

Zajmując się problemami praktycznymi: czysty materialista.

Jeśli ma Rade Parafialną: Pozwala ucierać sobie nosa;

Jeśli jej nie ma: jest księdzem autokratą i klerykałem.

Cytując Sobór, jest kapłanem zbyt nowoczesnym;

Mówiąc o katechizmie śmierdzi Trydentem.

Gdy jest młody, nie ma doświadczenia;

A gdy stary: Dobrze by zrobił idąc na emeryturę.

Lecz kiedy umrze  kto go zastąpi

- Dziękuję za rozmowę. Życzę księdzu błogosławieństwa Bożego w posłudze kapłańskiej, o której ksiądz tak pięknie mówił. Proszę o modlitwę i pamięć o naszej parafii.

- Ja zawsze pamiętam o modlitwie za tę parafię gdyż to jest moja ?pierwsza miłość? - dlatego wszystkie dzieci, które uczyłem, czy młodzież, którą przygotowywałem do bierzmowania i każdego z Was mam  zawsze w pamięci i sercu. Proszę również Was o modlitwę za mnie - na moje dalsze kapłańskie życie. Z darem modlitwy Ks. Rafał Flak.

 

Najnowsze artykuły

  • XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA

    Ogłoszenia duszpasterskie Witamy serdecznie w naszej wspólnocie o. Eryka, który odwiedza tu swoich bliskich. Obecnie posługuje w Chorzowie, we franciszkańskim Wiecej
  • XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA

    Ogłoszenia duszpasterskie Dzisiaj XI Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. W tym roku modlimy się, a także wspieramy składką do puszek Wiecej
  • XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA C

    XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA C

    Uduchowione życie zmartwychwstałych ✠ Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza Łk 20, 27. 34-38 Jezus powiedział do saduceuszów, którzy twierdzą, że nie Wiecej
  • 1